poniedziałek, 4 czerwca 2018

5 małych rzeczy, które można zrobić w czerwcu

źródło: pinterest.com

Czerwiec nie musi być nudny, obfitujący jedynie w fale upałów, stres związany z końcem roku szkolnego/sesją czy pracą. Dni mamy dłuuuuugie, ciepłe, wypełnione słońcem i ciepłym deszczem.
Oto kilka rzeczy, które każdy może zrobić bez względu na to ile ma czasu czy chęci- wszystkie te propozycje można wykorzystać podczas weekendu z niewielkimi nakładami finansowymi.

1. Aktywne późne popołudnia.


źródło: pinterest.com

Nie wiem jak u Was, ale u nas nastały straszne upały, które potrafią osłabić każdego. Komu się chce wyciskać siódme poty z Chodakowską przy trzydziestostopniowym upale? W dodatku trzeba się pouczyć do ostatnich sprawdzianów w szkole lub do egzaminów w sesji. Wracając z pracy mało kto ma ochotę iść od razu pobiegać czy przejechać na rowerze 30 km.

Dlatego idealna pora dnia to późne popołudnie/wczesny wieczór. Wieczory są długie, przyjemnie ciepłe, słońce nie świeci niemiłosiernie. Można wtedy troszkę odetchnąć, przebieg kółeczko wokół osiedla lub pojechać sobie na godzinną przejażdżkę na rowerze, wziąć rolki i pojeździć trochę po okolicy albo chociaż iść na spacer z psem, z rodziną czy z koleżanką lub chłopakiem. 
Sport pomaga się odstresować, powoduje wyrzut osławionych endorfin (sprawdziłam na sobie-te endorfiny to naprawdę nie jest ściema). Zresztą po prostu fajnie się rozruszać i nikt nie każe nam przecież przebiec czy przejechać miliona kilometrów.

2. Sezonowe owoce.


źródło: pinterest.com


Sezon na owoce trwa. I trzeba z tego korzystać! U mnie królują truskawki i czereśnie. Zjadam je tonami i  nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Umyte, z cukrem, z serkiem, w miseczce, w postaci koktajlu (koktajl truskawkowy z odrobiną mleka i cukru, pomimo tak prostego składu jest ostatnio moją ulubioną formą pochłaniania truskawek). Owoce kupuję w zaufanych miejscach, gdy widzę sad z czereśniami, to jestem pewna, że są to czereśnie z tego właśnie sadu, a gdy widzę truskawki przy gospodarstwie domowym, za którym są pola, też jestem przekonana, że nie kupuję truskawek z Chin. Takie owoce świetnie sprawdzą się jako dodatek do nudnej, bezbarwnej i bezsmakowej wody, której pijemy niestety za mało, zwłaszcza w takie gorące dni. Nudną wodę mało kto ruszy, ale obok wody z pływającymi pysznymi kawałkami owoców nie przejdzie nikt obojętnie.

3. Nie tylko plażowanie.


źródło: pinterest.com


Uwielbiam słońce, ale wiem, że nie ma one zbyt dobrego wpływu na naszą skórę (pomimo myślenia, że brązowa skóra to przejaw zdrowej, promiennej skóry), dlatego gdy jestem podczas weekendu nad jeziorem wybieram trochę inną formę odpoczynku- rower wodny bądź kajak. Czapka z daszkiem, krem z filtrem i można popłynąć sobie na drugi brzeg jeziora (dla fanów opalenizny- nadal się opalamy, ale nie smażymy jak kiełbaski na ognisku, otoczenie wody daje przyjemne uczucie chłodu). Osoby, które wody się boją, nie umieją pływać lub po prostu wolą spędzać aktywnie czas na lądzie polecam po prostu spacery po okolicy. Godzinka na plaży, opalania, a godzinka odkrywania okolic kąpieliska. Super opcją jest także wzięcie piłki do siatki czy piłki plażowej- same plusy:

+nadal się opalamy

+stoimy w wodzie, więc jest nam chłodno

+spalamy kalorie, dziewczyny, nikt nam potem nie będzie wypominać gofra lub loda po takiej aktywności :D

4. Luźne sukienki.


źródło: pinterest.com


Tu coś dla dziewczyn. Ja latem nienawidzę nosić na sobie obcisłych ubrań, które w czasie upałów kleją się niemiłosiernie i trzeba je ciągle opuszczać. Stawiam wtedy na wygodne i przewiewne sukienki. Nie dość, że są romantyczne, dziewczęce i po prostu wygodne, to ukrywają to, co ukryć byśmy chciały w naszej sylwetce. I nie musza być wcale króciutkie- mogą sięgać do kolan/łydek. Taka sukienka sprawdzi się dosłownie wszędzie- czy w szkole czy na zakupach czy wieczorem na grillu. Dziewczyny, polubcie je i nie wstydźcie się- jeansy czy wyprane t-shirty wieją nudą! Sukienki są takie kobiece, dodają lekkości i +10 dla naszej urody!

5. Garden party.


źródło: pinterest.com


Uwielbiam imprezy plenerowe. Kiedyś sama zorganizowałam taką imprezę (mam to szczęście, że w domu rodzinnym znajduje się piękny ogród), przygotowałam proste jedzenie, wodę z cytryną i miętą, zaprosiłam najbliższych mi znajomych i byłam niesamowicie podekscytowana. Niestety moje garden party szlag jasny trafił, bo przyszła burza, także grillowanie skończyło się w garażu, a impreza przeniosła się do salonu. Niemniej jednak uważam, że jest to super pomysł na piątkowy czy sobotni wieczór. Można pokombinować z kolorowymi drinkami, kupić lampki w Ikei, by stworzyć klimat imprezy jak z instagrama, wziąć frisbee czy paletki do badmintona i po prostu spędzić inaczej niż zwykle wieczór.
Jeśli nie ogród, to działka, a jeśli mieszkacie w mieście super opcją są beach bary- czyli knajpki z jedzeniem i alkoholem nad rzeką.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Ala ma bloga , Blogger