wtorek, 18 lutego 2020

Kiedy nieznane okazuje się być fajne

Ciągle mówi się o tym, by robić to, co kochasz, to, co sprawia Ci przyjemność i to, co jest Twoją życiową pasją. Masz być odważny, nie bać się podejmowania decyzji i brać na klatę konsekwencje swoich wyborów. Masz być człowiekiem szczęśliwym, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje. A w dodatku masz to życie aż jedno.

Słyszałeś zapewne milion razy takie motywacyjne teksty i może dawały Ci one motywację. Na chwilę. Niby to wszystko prawda, niby wystarczy zrobić krok, czasem nawet mały i przestać oglądać się na innych. Patrzeć na siebie, robić swoje. No bo skoro drugiego życia mi nikt nie da, to rzeczywiście musisz wziąć się ostro za robotę i pracować na swoje szczęście. Takie myśli masz wieczorem, przed snem. Wiesz, że kolejnego dnia, z samego rana wszystko się zmieni i zaczniesz spełniać swoje najskrytsze marzenia. Budzisz się rano następnego dnia i nie dzieje się... nic.

A ON TO TAM NIC NIE POTRAFI

Mam wrażenie, że w Polakach siedzi takie przekonanie, że jest się człowiekiem zbyt mało utalentowanym, bystrym i zaradnym oraz pracowitym i konsekwentnym, by coś osiągnąć. Mamy jakiś dziwny kompleks mało znaczącego Polaczka, który nic nie osiągnie, bo sukces i szczęście jest dla wybranych. I coraz częściej przekonuję się, że jest to wina rodziców, rodziny i z domu, z którego pochodzimy.
Chyba każdy za dzieciaka słyszał teksty typu: "No a Jaś dostał piątkę, a Ty już co, nie mogłeś też?" "A Małgosia to już taka grzeczna dziewczynka, moja córka taka nie jest" "Twoja starsza siostra taka nie była". W domu często dzieci krytykowało się w obecności innych osób dorosłych i dzieci. Inne dzieci zawsze były mądrzejsze, bystrzejsze, weselsze i sympatyczniejsze. Teraz chyba trochę się zmieniło. Nie jestem jeszcze mamą, rodzicem, ale wiem, że w przyszłości swoje dziecko będę chciała wspierać całą sobą i dodawać mu wiary w siebie i w swoje możliwości.


W szkole za to należało być we wszystkim najlepszy. Byłeś świetny z matmy i w liczbach, ale Twoją strasznie słabą stroną był język obcy. To źle. Masz mieć ze wszystkiego najlepszy. Tróje na świadectwie zawsze wyglądały źle i zawsze były zauważane wśród tych wszystkich szóstek i piątek. Liczy się tylko pasek na świadectwie, najwyższe wyniki na egzaminach (oczywiście, najwyższe wyniki we wszystkim). Jak nie jesteś najlepszy we wszystkim, to znaczy, że jesteś głupim leniem, który w życiu mało co osiągnie. Myślę, że polskie szkolnictwo to temat na osobny post.

W dzieciakach to chyba mocno siedzi, jest mocno zakorzenione. Dzieciak wyrasta na młodego i fajnego człowieka, ale niesamowicie zakompleksionego i niepewnego siebie. 


A WIESZ, ILU BYŁO TAKICH JAK TY?

Słyszy się ciągle rady "Nie patrz na innych i się nie przejmuj, rób swoje", ale uważam, że to trudna sztuka. Jest to długotrwały proces- przestać przejmować się tym, co powie reszta świata na Twój pomysł czy plan, jak stać się szczęśliwym człowiekiem. Nie da się nie przejmować opiniami ludźmi, zwłaszcza krzywdzącymi i podcinającymi skrzydła. A bardzo boli również to, gdy ktoś nam naprawdę bliski również nie widzi w nas potencjału i krytykuje na starcie. Nie wiem, skąd się to w ludziach bierze. Zazdrość? Ta polska mentalność "nie będziesz mieć lepiej ode mnie" ? Nie wiem. Ale często zamiast "Jak super! Będę Cie wspierać i Ci kibicować! słyszy się "A dasz radę, na pewno?" "Ło matko, wiesz, ilu takich jak Ty próbowało?" "Bez sensu, weź się w to nie ładuj, bo to nic Ci nie da".

Dlatego właśnie ludzie zostają w swojej strefie komfortu. Wpajano im od dziecka, że nie są dużo warci i lepiej być po prostu szarym człowieczkiem. Wielkie marzenia są dla wybranych. A szkoda. Bo gdy człowiek się odważy i zrobi ten pierwszy krok (trudny, w cholerę trudny), życie staje się naprawdę jak z.... no nie wiem, z idealnego profilu na instagramie.

PO ODWADZE SZOK

8 lat temu zakiełkował we mnie pewien pomysł, który przez cały ten czas był przeze mnie bardzo tłamszony. Niskie poczucie własnej wartości spowodowało, że ja również sama wmawiałam sobie, że to nie dla mnie, bo są lepsi, a ja nie jestem na tyle utalentowana i zdolna. 
I już nawet miałam jedną próbę spełnienia tego marzenia. I ten pierwszy krok się udał. Pamiętam te wszechogarniające szczęście, ekscytację i niedowierzanie, że się udało. I że nic nie bolało i jak szybko poszło! A potem... Aż wstyd się przyznać, ale z marzenia zrezygnowałam właśnie z powodu... strachu i bojaźliwości. Po prostu się bałam zmienić swoje życie i panujący w nim ład. Doszło to do mnie dopiero po kilku latach, że głównym powodem zabrania sobie marzenia byłam ja i mój strach.

Teraz życie daje mi drugą szansę i z niej korzystam. I nie ma już tego strachu i przeświadczenia o swojej "gorszości". 
I po tej odwadze, wyjścia z takiego myślenia, że teraz już w życiu wszystko będę mieć uporządkowane i niczego nie wolno sobie zaburzać, pojawił się szok i ekscytacja tym, co ma nadejść. To uczucie można porównać do czekania na randkę z mężczyzną swojego życia- wiesz, że to ten, że to jest właśnie to, czujesz te motyle i te gęsią skórkę na myśl o tym, co ma Cię spotkać wspólnie z nim w przyszłości.

WSZYSTKO PRZESTAJE MIEĆ ZNACZENIE

Przestają mieć znaczenie opinie ludzi, którzy wiedzą lepiej, co jest dla Ciebie dobre, a co nie, czy Twój wewnętrzny sabotażysta, który oczywiście usilnie próbuje Cię przekonać, że nie dasz rady.

Wychodzenie ze strefy komfortu i zgadzanie się na coś, co jest naprawdę nieznane i takie... inne? nowe? obce? w życiu jest ciężkie i powoduje w człowieku dziwne uczucia. Mnie przynajmniej takie uczucia towarzyszą. Jestem taka fifty-fifty: jest we mnie poczucie szczęścia i ekscytacji, a zarazem szoku i niemożliwości koncentracji na innych rzeczach.


Jeśli komuś mam dać TĘ motywację, by zacząć robić coś w kierunku tego, czego naprawdę chce (i to nie ważne, czy chodzi o pracę, pieniądze, rodzinę czy związek etc.), to pomyśl, jak świetnie będziesz się czuć, gdy zaczniesz spełniać swoje marzenie. Gwarantuję Ci, że uczucie jest fantastyczne. Możesz tak się czuć i powiedzieć o sobie, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. I naprawdę przestaje wtedy mieć dla Ciebie, czy komuś się to podoba, czy nie, co inni myślą na ten temat i czy tak w ogóle wypada.





2 komentarze:

  1. Największe ograniczenia tkwią w naszej głowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, trudno jest podjąć decyzję, która spowoduje radykalne zmiany w Naszym życiu, ale..załuje sie tylko tego, czego sie nie zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ala ma bloga , Blogger