wtorek, 12 maja 2020

Autoportret

Mam na imię Alicja i bardzo lubię swoje imię. Nie przepadam za skróconą wersją swojego imienia, ale za to lubię, gdy ktoś pieszczotliwie nazywa mnie Alcią lub Alutką.

Kocham nad życie swoich rodziców i myślę, że jestem dobrą córką. Córką, z której rodzicie są dumni. Jakiś czas temu wyprowadziłam się od rodziców i często ich odwiedzam, bo bardzo to lubię. Nigdy nie mieli chyba ze mną problemu, zawsze potrafiłam się z nimi dogadać, więc kłótnie były nam obce. Są dla mnie ogromnym autorytetem, przede wszystkim dlatego, że są dobrymi ludźmi. Jestem też malutką siostrą, bo moje rodzeństwo jest starsze ode mnie o 12 i 8 lat. Ale kocham swoje rodzeństwo i jestem ogromnie wdzięczna za to, że mam i siostrę i brata.

Jestem też "miłością życia" mojego Marcina. Przynajmniej on tak mówi. :) Staram się być dobrą partnerką, kochanką czy przyjaciółką dla mojego Marcina. Cały czas uczę się tego, by szanować tę drugą ukochaną osobę, wspierać i doceniać to, co dla mnie robi. Mimo tego, zdarza mi się być zołzą i kombinuję cały dzień, o co by się przyczepić. Mimo to, on mówi mi, że jestem dla mnie najpiękniejsza i idealna. Kocham go nad życie i uczę się cały czas, jak iść przez życie razem z nim, obok siebie. Zakochałam się w Marcinie od pierwszego wejrzenia. Gdy spotka się tę właściwą osobę, życie naprawdę staje się lepsze i takie pełniejsze.

Mam trzy oddane przyjaciółki i jestem wdzięczna losowi za nie, bo wiem, że znaleźć prawdziwych, oddanych i zaufanych przyjaciół nie jest łatwo. Przez moje życie przetaczało się mnóstwo ludzi i tak już po prostu jest- ktoś się pojawia, by potem zniknąć. One zostały. Są skarbami, osobami nietuzinkowymi, niesamowicie inteligentnymi i wrażliwymi. Są takimi perełkami. Nie każdy ma szansę spotkać prawdziwego przyjaciela. Mnie się udało.

Jestem kobietą, która zmagała się/zmaga się? z depresją. Nigdy nie pomyślałabym, że ta choroba może dopaść i mnie. Nie łatwo się o tym mówi i mimo tego, że jest już lepiej, zawsze z tyłu głowy mam te dni, kiedy było naprawdę, naprawdę nieciekawie, źle i smutno. Był taki moment, kiedy wydawało mi się, że nigdy nie będzie już lepiej i zawsze będę żyła w takiej nijakości i smutku. Ale to nieprawda. Dzięki tej chorobie zrozumiałam kilka rzeczy i zaczęłam małymi krokami zmieniać swoje życie.

Dlatego jestem przyszłą studentką kosmetologii i przyszłym kosmetologiem. Pielęgnacja, dermatologia, skóra jest czymś, co mnie niesamowicie interesuje, chłonę wiedzę jak gąbka i myślę, że będę w przyszłości świetnym specjalistą i oddaną pracy osobą. Zawsze chciałam zarabiać na pasji. W wolnej chwili dokształcam się sama. Aktualnie zajmuję się wertowaniem podręcznika z chemii i oglądaniem filmów kosmetologicznych o budowie i funkcjonowaniu skóry. Kiedy coś tak ogromnie się lubi, zawsze znajdzie się chęć i motywacja.

Jestem kobietą, która w przyszłości chciałaby być żoną i mamą. Marzę o skromnym domku z pięknym ogrodem, z liściastymi drzewami, warzywami i oczkiem wodnym. Marzę o stworzeniu rodziny i domu, w którym będzie dużo miłości, wzajemnego wsparcia, zrozumienia i szacunku. Domu, w którym będzie się odczuwać tę dobrą atmosferę. To jest chyba moje największe marzenie- być otoczona przez najbliższych ludzi, których kocham całym sercem.

Jestem molem książkowym. Od dłuższego czasu uwielbiam spokojną muzykę. Uwielbiam patrzeć na obrazy i czarno-białe zdjęcia. Kupiłam ostatnio nowe ołówki i szkicownik, by w końcu tworzyć coś swojego. W mojej głowie roi się od artystycznych obrazów, wizji i przemyśleń.

Jestem człowiekiem, który potrzebuje ciągłego kontaktu z naturą- wtedy jest mi najlepiej. Nie dla mnie duże miasta, centra handlowe i olbrzymie skupiska ludzi. Lepiej mi, gdy jestem w lesie, w górach lub w ogrodzie w rodzinnym domu. Codziennie potrafię się zachwycić tym, co mnie otacza. Każdą rośliną, każdym zwierzaczkiem. Zapewne to przez to, że interesuję się astronomią, astrofizyką i Wszechświatem. Po takich kosmicznych podróżach (czytając książki popularno-naukowe na temat astronomii) wiem jedno- nasza planeta, Ziemia i to, co tu się wytworzyło, to cud. I coraz bardziej wierzę w to, że jest to dzieło Boga. Natura mnie inspiruje, pozwala się zrelaksować i wyciszyć. Jestem jej częścią, dlatego tak ważne jest dla mnie życie w zgodzie z nią. Uwielbiam wycieczki górskie po nieobleganych szlakach. Uwielbiam swój rower i ostatnio na przejażdżce rowerowej z tatą odkryliśmy przepiękny, liściasty las, który przeniósł mnie do zupełnie innej rzeczywistości.

Kocham mojego psa Zuzię, którą wzięłam ze schroniska. Co prawda zrobiła się na starość wredną zołzą, zawsze się cieszę i ją głaszczę, tulę i całuję, jak ją widzę. A ostatnio w moim życiu pojawił się kolejny puchaty gość- króliczek Lucy. Zwierzęta będą mi towarzyszyć całe moje życie. Wyobrażam sobie przyszłość, gdzie oprócz dzieci, po ogrodzie biegają psy- oczywiście ze schroniska. Chociaż mój Marcin zaraził mnie miłością do Samoyedów.

Miałam dwa podejścia do wegetarianizmu. Mówią, że do trzech razy sztuka. 

Dzięki depresji stałam się osobą pewniejszą siebie i odważniejszą. Pierwszy raz w życiu potrafię się określić- kim jestem, co lubię i czego chcę od życia. Wierzę w siebie bardziej i wierzę w to, że coś może w życiu mi się udać.

A najważniejsze dla mnie, to żyć i cieszyć się z tego, co daje mi los! I przede wszystkim- być dobrym człowiekiem.

Taka właśnie jestem, 12 maja 2020 roku, w dniu moich 26. urodzin. :)

2 komentarze:

  1. A ze wspomnień jesteś chichoczącą,radosną,ale i pilną ,zawsze miłą koleżanką z klasy ;) czekam na kolejne wpisy!
    Z najlepszymi życzeniami,
    Karo

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, Karo, za miłe słowa i życzenia :*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ala ma bloga , Blogger